To te małe elementy z mieszanki gumy lub żywicy, które dociskają się do obręczy lub tarczy, powodując wytracanie prędkości. Zużywają się stosunkowo szybko i na szczęście są jedną z prostszych rzeczy do ogarnięcia przy rowerze w domowych warunkach. Prawidłowa wymiana daje od razu wyraźnie lepsze hamowanie i większe bezpieczeństwo. Warto poświęcić chwilę, żeby zrobić to raz a porządnie, zamiast później męczyć się z piszczącymi hamulcami albo szorującą tarczą. Ten poradnik przeprowadzi krok po kroku przez cały proces – od rozpoznania typu hamulca, po regulację po wymianie.
Rodzaje hamulców i tych małych zużywających się elementów
Na początek trzeba wiedzieć, co w ogóle jest w rowerze zamontowane. Od tego zależy sposób wymiany i potrzebne narzędzia.
Najczęściej spotykane rozwiązania:
- Hamulce V-brake – ramiona na obręczy, popularne w rowerach miejskich, trekkingowych, starszych MTB.
- Hamulce tarczowe mechaniczne – linka ciągnie zacisk działający na tarczę, podobnie jak w V-brake, ale siła idzie na tarczę przy piaście.
- Hamulce tarczowe hydrauliczne – przewody z płynem, dźwignia działa na tłoczki bez udziału linki.
- Hamulce szosowe (szczękowe) – kompaktowe szczęki nad obręczą, głównie w starszych lub prostszych rowerach szosowych.
Zasada jest podobna: te elementy ścierają się z czasem. Różni się tylko sposób mocowania, regulacji i dostęp do zacisku. Dlatego przed wycieczką do sklepu warto sprawdzić, co dokładnie siedzi w rowerze – często na starych częściach jest nadrukowany model lub typ.
Dobrym momentem na wymianę jest sytuacja, gdy materiał cierny ma mniej niż 1–1,5 mm grubości lub widać metal pod spodem – dalsza jazda grozi zniszczeniem obręczy albo tarczy.
Przygotowanie roweru i narzędzia
Do większości prac wystarczy podstawowy zestaw narzędzi. W domowym warsztacie przydają się:
- Klucze imbusowe (zwykle 4, 5 lub 6 mm).
- Klucz płaski 10 mm (czasem 8 mm) – w niektórych V-brake’ach.
- Płaski śrubokręt – do rozwarcia szczęk lub tłoczków.
- Szczypce lub kombinerki – przy starych, zapieczonych śrubach.
- Ściereczka i odtłuszczacz do hamulców
Rower najlepiej ustawić stabilnie: na stojaku serwisowym, na odwróconej ramie lub oprzeć tak, żeby koła swobodnie się obracały. Warto mieć dobre światło – w zacisku tarczowym wszystko jest małe i upchane.
Przed rozpoczęciem prac warto dokładnie obejrzeć stan obręczy albo tarczy. Głębokie rowki, pofalowana powierzchnia czy ślady przegrzania mogą sprawić, że nawet nowe części nie pomogą i potrzebna będzie większa naprawa.
Wymiana klocków w hamulcach V-brake
V-brake to jeden z najwdzięczniejszych systemów do domowej roboty. Dostęp jest dobry, części są tanie, a efekt od razu wyczuwalny.
Demontaż zużytych elementów
Najpierw trzeba rozpiąć hamulec, żeby odsunąć ramiona od obręczy. Zazwyczaj linka jest zaczepiona na jednym z ramion w takim jakby „haczyku” – wystarczy ścisnąć ramiona ręką i wysunąć linkę z gniazda. Ramiona rozchylą się luźno.
Teraz widać, jak zużyty element trzyma się do ramienia. Najczęściej jest przykręcony śrubą imbusową 5 mm od strony zewnętrznej. W prostszych modelach występuje śruba na klucz płaski 10 mm.
Podczas odkręcania trzeba uważać na podkładki dystansowe. To dzięki nim ustawia się odległość i kąt względem obręczy. Warto ułożyć je na stole w takiej kolejności, w jakiej były zamontowane – wtedy montaż nowych pójdzie bez kombinowania.
Gdy oba zużyte elementy są już zdjęte, dobrze jest obejrzeć obręcz. Jeśli widać wytarte boczne ścianki lub pęknięcia, wymiana samych części nie załatwi sprawy – to objaw mocno zużytego koła.
Nowe części należy wyciągnąć z opakowania tak, by nie brudzić części ciernej olejem czy smarem. Tłuste palce nie są tu mile widziane – wszystkie zabrudzenia przełożą się na gorsze hamowanie i piski.
Montaż i ustawienie nowych części
Nowy element zwykle ma oznaczenie kierunku obrotu koła (Forward, strzałka) albo stronę montażu (Left/Right). Warto się do tego zastosować, bo mieszanka cierna bywa profilowana.
Najpierw montuje się podkładki dystansowe w takiej samej kolejności, jak były wcześniej. Następnie wkłada się część w ramię i lekko łapie śrubę – tak, żeby całość dało się jeszcze poruszyć ręką. Nie wolno od razu dokręcać na sztywno, bo trzeba będzie ustawić pozycję.
Prawidłowe ustawienie w V-brake wygląda tak:
- Część dotyka obręczy całą powierzchnią, nie wystaje poza górną ani dolną krawędź.
- Nie dotyka opony (nawet przy mocniejszym hamowaniu).
- Przód części minimalnie wcześniej styka się z obręczą niż tył (tzw. toe-in – dosłownie 0,5–1 mm różnicy).
To ostatnie ustawia się często „na oko”: można podłożyć pasek papieru lub cienką tekturkę pod tył części podczas wstępnego dokręcania. Dokręca się śrubę stopniowo, jednocześnie trzymając element w odpowiedniej pozycji.
Po ustawieniu jednego ramienia warto lekko nacisnąć klamkę, żeby element przytulił się do obręczy i jeszcze raz skontrolować położenie. Dopiero wtedy dokręcić śrubę „na gotowo”. Analogicznie ustawia się drugą stronę.
Na koniec trzeba zapiąć z powrotem linkę (włożyć koniec w gniazdo) i sprawdzić, czy po naciśnięciu klamki wszystko pracuje symetrycznie. Jeśli jedno ramię odskakuje słabiej, ustawia się napięcie sprężyn małymi śrubkami na ramionach (po ćwierć obrotu, z wyczuciem).
Wymiana klocków w hamulcach tarczowych mechanicznych
W hamulcach mechanicznych tarczowych cała magia dzieje się przy piaście. Proces jest prostszy, niż wygląda, ale trzeba pracować czysto – te elementy nie lubią tłuszczu.
Najwygodniej zdemontować koło, wtedy dostęp do zacisku jest dużo lepszy. Przy szybkozamykaczach to kwestia chwili, przy osiach przelotowych trzeba odkręcić oś imbusową.
W zacisku często widać zawleczkę lub śrubkę trzymającą obie części razem. Po jej wyjęciu można wysunąć zestaw do góry lub na bok (w zależności od modelu). Czasem trzeba lekko podważyć sprężynkę pomiędzy elementami.
Nowy komplet ma zwykle w zestawie metalową sprężynkę. Montuje się ją pomiędzy dwoma częściami tak, żeby rozpychała je na zewnątrz. Całość wsuwana jest do zacisku jako komplet – sprężynka w środku, powierzchnią cierną do tarczy.
Przed wsunięciem nowych elementów warto rozewrzeć tłoczki śrubokrętem lub plastikową łopatką, wsuwając narzędzie w miejsce starego zestawu. Ruch powinien być delikatny, prostopadły do tarczy. Chodzi o to, żeby zrobić miejsce na nową, grubszą warstwę materiału.
Po montażu nowych elementów wkłada się z powrotem zawleczkę lub śrubkę blokującą, zabezpiecza końcówkę (zwykle zagięciem zawleczki) i montuje koło. Na koniec warto lekko poluzować śruby trzymające zacisk i przytrzymując klamkę hamulca, ponownie je dokręcić – zacisk sam ustawi się centralnie względem tarczy.
Wymiana klocków w hamulcach hydraulicznych
Hydraulika wygląda poważniej, ale sama wymiana tych elementów jest bardzo podobna do tarczówek mechanicznych. Różnica jest taka, że tłoczki poruszają się pod wpływem płynu, więc trzeba uważać, by ich nie wypchnąć za bardzo.
Rozsuwanie tłoczków i przygotowanie zacisku
Przed rozpoczęciem dobrze jest ustawić rower w taki sposób, by dźwignia hamulca była w pozycji poziomej. Jeśli przy okazji zaciskany był hamulec bez elementów w zacisku, tłoczki mogły się wysunąć do środka – wtedy miejsca na nowe części będzie bardzo mało.
Najpierw wyjmuje się zawleczkę lub śrubę blokującą (zależnie od modelu), a potem wyciąga stary zestaw. Często jest mocno przybrudzony pyłem i resztkami mieszanki, więc warto od razu przetrzeć wnętrze zacisku ściereczką. Korzysta się tylko z dedykowanego odtłuszczacza do hamulców, nigdy ze smarów czy środków typu WD-40.
Rozsuwanie tłoczków wykonuje się plastikowym narzędziem (są specjalne kliny do hamulców) lub szerokim, gładkim płaskim śrubokrętem. Narzędzie wkłada się między tłoczki i delikatnie, równomiernie odpycha oba w stronę zacisku. Ruch ma być spokojny – bez szarpania i kręcenia.
Jeżeli przy tym w zbiorniczku przy klamce pojawi się nadmiar płynu (np. przy hamulcu świeżo po odpowietrzaniu), może być konieczne jego minimalne upuszczenie. W domowych warunkach, przy zwykłej wymianie, zwykle nie jest to potrzebne.
Po rozsunięciu tłoczków sprawdza się ich stan: czy pracują równo, czy nie ma śladów korozji lub płynu na zewnątrz. Wycieki z zacisku to objaw poważniejszej usterki – wtedy wymiana samych części to za mało.
Montaż nowych elementów i pierwsze hamowania
Nowe części wkłada się zwykle z już wpiętą sprężynką między nimi. Kierunek montażu znów bywa oznaczony – strzałką lub literą. Zestaw wsuwany jest od dołu lub od tyłu zacisku, tak by powierzchnia cierna była skierowana w stronę tarczy.
Po wsunięciu elementów trzeba założyć z powrotem zawleczkę lub śrubę blokującą. Warto upewnić się, że zawleczka jest dociśnięta i jej końcówki są lekko zagięte – to zabezpieczenie przed wypadnięciem w czasie jazdy.
Dopiero teraz można włożyć koło z powrotem. Tarcza powinna wejść idealnie między nowe elementy, bez ocierania. Jeśli od razu coś trze, prawdopodobnie tłoczki nie zostały wystarczająco rozsunięte albo koło nie siedzi prosto w widelcu lub ramie.
Przed pierwszą jazdą robi się kilka–kilkanaście powolnych naciśnięć klamki, aż ta „złapie” w stałym miejscu. W hamulcach hydraulicznych tłoczki muszą się „ustawić” względem nowych elementów. Jeśli po kilkudziesięciu naciśnięciach klamka nadal wpada zbyt głęboko, może to świadczyć o problemie z układem (zapowietrzenie, wyciek).
Na sam koniec warto dotrzeć nowe części: na spokojnej drodze wykonać serię mocniejszych hamowań z umiarkowanej prędkości, bez zatrzymywania się do zera za każdym razem. Dzięki temu powierzchnia dopasuje się do tarczy, a hamulec zacznie pracować pełną mocą.
Regulacja i test po wymianie
Po każdej wymianie, niezależnie od typu hamulca, warto poświęcić kilka minut na dopracowanie szczegółów. To oszczędzi nerwów na pierwszym zjeździe z górki.
Co trzeba sprawdzić:
- Czy koło obraca się swobodnie, bez ocierania.
- Czy hamulec łapie wyraźnie, bez gąbczastego uczucia.
- Czy podczas hamowania nic nie trze o oponę (w obręczowych).
- Czy wszystkie śruby są dokręcone, a zawleczki dobrze założone.
Krótką jazdę próbną najlepiej zrobić na płaskim, spokojnym terenie. Najpierw delikatne hamowania, potem mocniejsze, aż do pełnego zatrzymania. Jeśli pojawiają się piski, na początku to normalne – szczególnie przy nowych tarczach i częściach żywicznych. Jeśli hałas nie znika po kilku kilometrach, warto sprawdzić, czy powierzchnia nie jest zanieczyszczona.
Po jednej–dwóch jazdach dobrym nawykiem jest jeszcze raz wzrokowo skontrolować grubość nowych elementów i to, czy nic się nie poluzowało. Wtedy spokojnie można zapomnieć o temacie na kolejne kilkaset kilometrów, zamiast czekać, aż coś zgrzytnie metalem o metal.
